preloader

Beacon – małe jest piękne!

Kiedy dwa lata temu podczas Apple Worldwide Developers Conference po raz pierwszy zaprezentowano technologię iBeacon, wiadomo było, że świat marketingu otrzymał nowe, innowacyjne narzędzie komunikacji z klientem. Dziś, kiedy znamy już możliwości beaconów, z zaciekawieniem możemy obserwować jak kolejne branże sięgają po tę technologię licząc, że dzięki temu dotrą do szerszego grona odbiorców.

Nieograniczone zalety?

Czym więc są tajemnicze urządzenia, które rewolucjonizują system obsługi klienta online? iBeacon, czy też po prostu beacon, to mikroprocesor, który wykorzystując technologię BLE (Bluetooth Low Energy) komunikuje się z naszym smartfonem. Jego główną zaletą, oprócz małych rozmiarów, jest żywotność baterii. W standardowych egzemplarzach wynosi ona nawet do dwóch lat, a najnowsze potrafią już czerpać energię z fal elektromagnetycznych, przez co czas ich użytkowania staje się nieograniczony. Trzeba jednak dodać, że beacon sam w sobie jest jedynie transmiterem, który dopiero po skonfigurowaniu z odpowiednią aplikacją będzie przynosił oczekiwane rezultaty.
Taka technologia niesie ze sobą ogromne pole możliwości marketingowych. Nic więc dziwnego, że sięgają po nią zarówno podmioty z obszaru biznesu, administracji czy organizacje pozarządowe. Już w ubiegłym roku odnotowano pierwsze wdrożenia beaconów przez duże sieci handlowe za oceanem, takie jak np. Wallmart i Walgreens czy Woolworths. Są już także pierwsze dowody skuteczności tego rozwiązania, takie jak choćby kampania firmy Hillshire, która jasno pokazała, że jest to doskonałe narzędzie promocji.
Warto zaznaczyć, że beacony nie są tylko kolejnym narzędziem umożliwiającym marketerom większe oddziaływanie na klientów. Mogą one być wykorzystane również w usprawnianiu codziennych czynnościach, takich jak np. zlokalizowanie zgubionego portfela czy, jak pokazała kampania Nivea, odnalezienie dziecka na zatłoczonej plaży.

Zagrożenia – na to musisz uważać!

Trzeba jednak pamiętać, że jak każde rozwiązanie, tak też beacon ma swoje wady.
1. Niekontrolowany spam
Kiedy użytkownik znajduje się w podobnej odległości między dwoma urządzeniami może dojść do zaburzenia transmisji. W takim wypadku priorytet będzie przesyłany między jednym i drugim beaconem na podstawie pomiarów błędu odległości. To z kolei doprowadzi do sekwencyjnego przetwarzania tagów i przerywanej informacji. Dodatkowo, firma inMarket, która na masową skalę wdraża tą technologię w Stanach Zjednoczonych, zaobserwowała, że użytkownicy otrzymujący zbyt wiele komunikatów typu ‘push’, usuwali natrętne ich zdaniem aplikacje. Konieczna jest więc znajomość poziomu tolerancji użytkowników na wysyłkę komunikatów, o czym można dowiedzieć się więcej z naszego artykułu pt. “Cienka czerwona linia“.
2. Wrażliwy temat prywatności
Pojawiają się obawy, że technologia przeznaczona do celów marketingowych, może stać się narzędziem pozyskiwania prywatnych danych swoich użytkowników. Po zainstalowaniu na telefonie aplikacji i akceptacji otrzymywania dodatkowych informacji handlowych, rozpoczyna się nieograniczony dostęp do urządzenia, bez żadnych filtrów czy restrykcji. Informacje mogą być przetwarzane nawet kiedy program jest chwilowo zamknięty. Właśnie dlatego, wiele osób obawia się, że poza celem badawczym czy marketingowym, technologia będzie pozyskiwała również dane dotyczące ich historii przeglądarki czy lokalizacji. Przykładem, jest burmistrz Nowego Jorku, który zaledwie kilka godzin po zainstalowaniu 500 beaconów w miejscach publicznych na Manhattanie, po licznych głosach sprzeciwu, podjął decyzję o ich usunięciu. Nie pomogły zapewnienia agencji Titan, odpowiedzialnej za przedsięwzięcie, o braku zagrożenia prywatności. Beacony do tej pory nie powróciły na Manhattan.
3. Ograniczenia technologiczne 
Podstawowym ograniczeniem beaconów jest rozpoczęcie komunikacji z danym urządzeniem. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy użytkownik ma włączony sygnał Bluetooth w swoim telefonie. Problematyczne może być, również dokładne ustalanie lokalizacji użytkownika. Sygnał emitowany przez bluetooth z telefonu użytkownika, z uwagi na oszczędność energii, nie jest w stanie natychmiast połączyć się transmiterem. Dodatkowo sama emisja sygnału z beacona może być zaburzana przez inne przekaźniki. Powyższe czynniki mogą spowodować sytuację, w której użytkownicy będą otrzymywali powiadomienia z opóźnieniem lub nie będą one dopasowane do ich rzeczywistej okalizacji.

Pierwsi użytkownicy

Również w Polsce pojawiają się pierwsze przypadki zastosowania beaconów. Doskonałym Przykładem może być Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych w Warszawie, które dzięki tej technologii już wkrótce zapewni swoim interesantom możliwość korzystania z takich usług jak: mobilna pomoc w poruszaniu się po budynku, czy rezerwowanie miejsca w kolejce. Po technologię beacon sięgnął także Uniwersytet Łódzki, który stworzył specjalną aplikację informacyjną (SmartUni) dla polskich i zagranicznych studentów. Aplikacja jest dostępna w 4 językach. Zapewnia ona dostęp informacji o ofercie studiów i życiu studenckim oraz ułatwia poruszanie się po placówkach uczelni.
Podsumowując, można powiedzieć, że przyszłość beaconów rysuje się w kolorowych barwach. Jak wynika z raportu Deloitte („The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2015”) do końca tego roku prawie jedna trzecia sklepów w USA i 15-20 proc. w Wielkiej Brytanii zainstaluje beacony. Polską odpowiedzią na wspomniane trendy ma być krakowska BeaconValley, gdzie dzięki odpowiedniej infrastrukturze programiści oraz lokalne firmy będą mogli tworzyć innowacyjne technologie. Z niecierpliwością czekamy więc nie tylko na kolejne nowiny dotyczące beaconów, ale także na otwarcie “polskiej doliny krzemowej”.